Polityczna skaza na Irydzie
- Nie można likwidować programu, skoro nie są znane wyniki badań tego
samolotu - uważa poseł Stanisław Janas. Za polityczną uznał decyzję
Ministerstwa Obrony Narodowej, które nie podjęło prac nad dokończeniem
badań po modernizacji szkolno -bojowego odrzutowca Iryda.
Temat Irydy wrócił na poniedziałkowej konferencji prasowej. Według posła
Janasa sprawę wywołali piloci, którzy wcześniej zetknęli się z mielecką
maszyną. W ich ocenie iryda jest idealnym samolotem do szkolenia przed
pilotażem myśliwca F-16. Piloci twierdzą, że zbyt dużo środków zainwestowano
w głównie w kompatybilną z amerykańskim samolotem elektronikę i wyposażenie
kabiny, aby ostatecznie zrezygnować z badań. - Ci, którzy uważają Irydę
za "latającą trumnę", nie siedzieli za jej sterami - mówią.
- Opinie pilotów dają mi argument do ponownego zajęcia się tematem i
bynajmniej nie ma to związku ze zbliżającą się kampanią wyborczą - oświadczył
poseł Janas. Tym bardziej, że decyzja o przerwaniu badań była decyzją
polityczną. Miałaby to być odpowiedź MON na pozwanie ministerstwa do
sądu przez zarząd byłego Zakładu Lotniczego. Kolejny argument, jaki
obliguje posła do działań, to pieniądze. - Decyzja MON to nic innego
jak wyrzucenie jednym pociągnięciem 300 milionów złotych do kosza.
W rezultacie poseł zwrócił się do fachowców z branży lotniczej o wydanie
opinii na temat samolotu. - To są ludzie tkwiący od lat w konstrukcjach
lotniczych, a więc kompetentni do wypowiadania się na ten temat - uważa
Janas. Dodał, że oczekuje na ich odpowiedź.
Czy hangarowane w Mielcu irydy mogłyby wejść na uposażenie jednostek
szkoleniowych sił powietrznych? Według posła - w każdej chwili.
Przypomnijmy - w Polskich Zakładach Lotniczych magazynowanych jest 17
iryd, z czego 11 stanowi własność MON, a pozostałe - syndyka masy upadłościowej
ZL. We wrześniu ubiegłego roku rzecznik prasowy Dowódcy Sił Powietrznych
Kraju oświadczył nam, że dowództwo zaplanowało przekazać samoloty do
Agencji Mienia Wojskowego, dodając iż armia nie jest zainteresowana
zastosowaniem mieleckich maszyn do szkolenia pilotów. Nie ma też wielkiego
entuzjazmu do podjęcia badań w samych Polskich Zakładach Lotniczych,
które swój wysiłek koncentrują na promocji sztandarowego obecnie samolotu
- M- 28 "skytruck". Z ekonomicznego punktu widzenia reanimacja
irydy byłaby dość kosztownym przedsięwzięciem. Poseł Janas przyznaje:
- Trzeba oszacować, czy aby nie byłaby tańsza produkcja nowego samolotu,
choć jestem przekonany, że tak nie jest ze względu na liczne części
magazynowane w PZL. Fachowcy mówią - do problemów z zakupem nowej avioniki
dojdą problemy z silnikiem, bo rzeszowska WSK odeszła od jego produkcji.
Nikt też nie gwarantuje do końca, że badania nad zmodernizowaną irydą
dadzą pozytywny rezultat. Do tej pory nie oszacowano kosztów ewentualnych
badań. W tej sytuacji są obawy, że mimo wysiłków osób związanych z tym
samolotem mielecka maszyna pozostanie nadal już tylko tworem medialnym.